27.09.2016

00

„Gdy zmieniamy nasze myślenie, zmieniamy naszą rzeczywistość.”
Louise L. Hay

Arkadyjską ciszę przerwał dzwonek telefonu tak irytujący – z powtarzalną, infantylną melodią – i głośny, że martwego wybudziłby z grobu. Ba, umarlak sam wstałby i albo natychmiastowo odrzuciłby połączenie, albo od razu to urządzenie znalazłoby się na ścianie w kawałeczkach.
Bo, doprawdy, kto dzwonił nad ranem o szóstej czterdzieści osiem?
— Słucham — wyziewała Juvia, mlaskając głośno. — Juvia Loxar przy telefonie.
Już miała chamsko się dopytać „pali się, do cholery, czy co?”, ale kultura zwyciężyła.
Jednak ochota powróciła, kiedy odpowiedziała jej cisza.
— Och, jednak nie zmieniłaś numeru telefonu.
Na dźwięk zachrypniętego głosu w słuchawce, Juvii usta zaczęły drżeć.
— Halo?
— Ach, przepraszam, przepraszam — dziewczę zreflektowało się, że to ona teraz zamilknęła na dłużej. Jej głos był piskliwy i bardzo emocjonalny. Kawa mogła iść w odstawkę, bo Loxar czuła się jak po energetyku. — G-Gray... Czy to ty?
Przełknęła ślinę, przypominając sobie czasy liceum i ich ostatniego spotkania. Ojejciu, ile to już lat. Z sześć? Pomimo tak sporego kawału czasu, Juvia nie zapomniała słów Fullbustera na pożegnaniu. Były dla Loxar bolesne, jak potężny młot wymierzony prosto w jej kruche serducho.
I miał czelność teraz dzwonić?
Lucy – zapewne – poradziłaby jej powiedzieć mu soczyste „panie, pierdol się pan”, ale stara miłość nie rdzewieje nigdy – serducho dziewczyny dalej biło dla bruneta i w duszy głęboko czekała na moment, w którym jej rycerz na białym koniu z zagranicy powróci. Powróci i zapełni pustkę w jej sercu.
Cóż za ironia losu; ułożyła sobie życie – bądź co bądź dalej była sama, ale zdążyła już zapomnieć – i teraz zjawiał się nikt inny jak jej „była” miłość z czasów szkolnych. Jak na złość. Piękne uczucie rozdrapywania ran.
Ale, cholera, za dużo sobie wyobrażała. On może chciał się spytać, jak się miewała, czy może kogoś znalazła...
…I myślałaby tak dalej, gdyby nie przypomniała sobie, o której do niej zadzwonił.
Szósta czterdzieści osiem – no teraz szósta pięćdziesiąt jeden. Nikt normalny nie dzwoni o takiej porze w celach czysto rozrywkowych.
Miała złe przeczucia.
— Halo...?
— Gray — starała się brzmieć poważnie. Postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Może była infantylna, nie miała wyczucia czasu i ogólnie głową bywała częściej w chmurach niż w rzeczywistości. I też było tak dzisiaj; zaczynała drżeć jak osika, głos jej się łamał i już do oczu gromadziły się łzy. Ale w jednej chwili porzuciła wszelkie żale w kierunku Fullbastera. Zapragnęła się z nim spotkać. Teraz, dzisiaj, na wczoraj. — Co się stało? Nigdy do mnie nie dzwoniłeś. Nie do Juvii. Pamiętasz nasze ostatnie spotkanie? Nie chciałeś mnie zn...
Przerwała.
Pociągnęła nosem; Gray nic nie odpowiedział.
— Co się stało? — powtórzyła bardziej pewnie.
Rozmówca westchnął męczęńsko.
— Spotkajmy się. Masz czas jutro?
— Dzisiaj — zarządała.
— Niech będzie dzisiaj. Wyczekuj mnie tak koło jedenastej, dobrze? Kojarzysz to osiedle, gdzie mieszkali Strauss? Po drodze mi tam. I... przepraszam za porę, w której dzwonię. Wszystko ci wytłumaczę.
Juvia kiwała głową.
— To cześć.
— Cześć...
Z wielkim niedowierzaniem wpatrywała się jeszcze w wyświetlacz telefonu, ignorując fakt, że po chwili zgasł, ukazując artystyczne, białe smugi po palcach.
Nie mogła wyjść z szoku jakiego doznała; tyle myśli przewijało jej się w głowie, tyle pytań, na których nie było odpowiedzi. Przecież Gray nigdy z nią nie rozmawiał, oprócz pamiętnego wyjścia po zakończeniu nauki w ogólniaku. Juvia zaliczała się do tych „brzydkich” i „dziwnych”, co też automatycznie dyskwalifikowało ją, by zadawać się z kimś w hierarchii wyżej, a mianowicie – przykładowo – z Grayem.
Żal i smutek przeplatały się z nadzieją i ciekawością. Z jednej strony dalej trzymała ją przeszłość, a z drugiej niesamowicie interesowała ją sprawa Fullbustera.
Jednocześnie nie opuszczało ją dziwne, paskudne, przeczucie. Z niewiadomych przyczyn dostała aż gęsiej skóry. Zgoniła to na zmęczenie, ale w głębi duszy wiedziała, że nie to było powodem.



— Wychodzisz gdzieś? — Cana, opróżniając kolejną butelkę alkoholu, zerknęła w stronę Juvii. Ta zaś była zajęta ubieraniem na bose stopy sandałek w korytarzu. — Jeśli będziesz w sklepie, to kupisz mi coś do picia?
Loxar przewróciła oczami.
— Czysta czy jakaś cytrynkówka, wiśniówka...?
— Czysta.
Alberona dalej nie spuszczała wzroku od Loxar, która niemal cała się mieniła brokatem, pudrami i innymi szminkami. Była tak „odpicowana”, że szatynka szybko wyczuła z kim może jej współlokatorka się spotkać.
— Nie odpowiedziałaś mi na pierwsze pytanie.
— Nieważne — ucięła szybko Juvia. — Będę później; zadzwonię, jakby coś się działo.
Trzaśnięcie drzwiami musiało w tymże momencie zadowolić Alberonę, której szybko zazdrość minęła i zamiast niej zaczynały przychodzić bardzo niepokojące uczucia.
Ale cóż, nie była matką Loxar.
Wzruszyła ramionami, po czym na powrót sięgnęła po trunek.



Spóźniał się.
Loxar zaczynała się coraz obficiej pocić z nerwów z każdą minutą spóźnienia. Uczucie z dawnych czasów, mianowicie strach, powróciło do niej ze zdwojoną siłą – przynajmniej tak się dziewczynie wydawało. Od dawna się tak nie obawiała, nie stresowała, nie bała... Do teraz tamte odczucia były jej obce, ale jak na złość, sielanka trwać wiecznie nie mogła. 
Wraz z Grayem powracały niemiłe wspomnienia. A miała wszystko przed dziewiętnastką rzucić w cholerę i wszystko zacząć od nowa. Ale tak Loxar nie potrafiła...
Juvii powoli kończyła się cierpliwość, kiedy ponownie zerknęła na tarczę zegarka na jej lewej ręce. Dwadzieścia minut spóźnienia. 
„Nosz, kurka-wiewiórka, odezwij się, czy coś! Głupi sms-es, czy kij wie co.” — wrzeszczała w środku siebie, ciesząc się, że nie zaczęła tyrady na środku osiedla. — „Zjawiasz się tak nagle i każesz na siebie czekać?! Co za, delikatnie mówiąc, idio...”
Odchrząknęła.
„Opanuj się, Juvia.”
Juvia ponowne spotkanie z Grayem wyobrażała sobie kompletnie inaczej; dnia pewnego zostałaby zaczepiona – w sklepie, pod domem, w parku, nieważne – przez bruneta, po czym ten uklęknąłby przed nią i uderzyłby się trzy razy pięścią w pierś, wołając poważne „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, Juvio! Wybacz, że cię odtrąciłem. Byłem głupi, na studiach dopiero zmądrzałem, zebrałem pieniądze i o to wróciłem! Kocham cię, czy mi wybaczysz?”, a Juvia z dziką, zwierzęcą, satysfakcją swoim obcasem zrobiłaby mu ślad na czole. Tak niby przypadkowo. „Chyba śnisz, teraz jestem z kimś innym”. Były to tylko wyobrażenia, które nigdy nie miały prawa bytu wyjść poza umysł dwudziestopięciolatki.
No bo, kto to widziałby, żeby Gray takie oświadczenia wygłaszał, a Juvia z premedytacją odrzuciłaby go? Chyba w jakimś dobrym filmie komediowym zabarwionym dodatkowo o groteskę.
Loxar pamięta do dziś sytuację sprzed dwóch lat, kiedy temat zahaczył nieszczęśliwie o Fullbustera. Alberona zarzuciła Juvii, że ta dalej najchętniej rzuciłaby mu się w ramiona po tym wszystkim. Juvia natomiast, chroniąc swój honor, odpierała, że nigdy czegoś nie zrobiłaby tak głupiego, że dorosła i patrzyła na świat inaczej, niż parę lat temu.
I cóż, gdyby szatynka założyłaby się z Juvią o to, to właśnie Loxar przegrałaby z dniem dzisiejszym.
Juvia westchnęła i poprawiła swoje niesforne kosmyki włosów, które, pod wpływem wiatru, wchodziły jej do oczu. Rozejrzała się kilkakrotnie, uważnie obserwując obydwie strony ulicy. I nic; zero śladu po Fullbusterze.
Już miała ruszać powolnym krokiem w stronę mieszkania – bo siłą rzeczy nie potrafiła psychicznie przeczekać jeszcze z kilkanaście minut – jednak rozchodzące się echo krzyków powstrzymało ją.
— Juvia! Czekaj!
Loxar wiedziała, że źródło dźwięku biegnie za nią, niemal kuśtykając z przemęczenia i próbuje złapać dech. Dziewczę wahało się, żeby odwrócić się i skonfrontować wyobrażenie o Grayu z rzeczywistością. Żyła marzeniami, była bardzo uczuciowa i wrażliwa; ten dzień był naprawdę stresujący dla niej. W jednej chwili wszystko zrzuciło jej się na głowę i biedną duszyczkę. 
Co powinna zrobić? Jak się zachować?
Kobieta dalej stała w bezruchu, po prostu czekała na rozwój wydarzeń, chociaż najchętniej uciekłaby z tego miejsca, aż by się kurzyło za nią.
— H-hej — Sam się głupio czuł. Nie wiedział, jak zareagowałaby na jego oraz na to, co miał jej zaraz powiedzieć i spytać się. — No ten... — Zmieszał się, bo Juvia dalej stała plecami do niego. Domyślał się, że nie chciała go znać. — Wróciłem. I... nie wiem, od czego zacząć. Możemy gdzieś usiąść? To jest... długa historia.
„I spójrz na mnie, no” — warknął w myślach nie na Bogu Ducha winną Juvię, lecz na samego siebie. Że to wszystko się tak skończyło, a nie inaczej.
Juvii serducho zabiło, a na twarzy pojawiły się urocze rumieńce.
Nie pamiętała, żeby Gray miał taki delikatny głos.
Ale to głupie; zostawił ją i znajomych, po czym wraca jakby nigdy nic. Zapewne opowie jej o tym wszystkim, Loxar poudaje, że nic ją to nie obchodzi, chociaż prawda byłaby zupełnie inna. No ale... Jak wygada się, to poprosi o przysługę. Miała to paskudne przeczucie, które towarzyszyło jej od samego rana, kiedy Fullbuster rozłączył się.
I, kurwa mać, powinna za to dostać Nobla; za przepowiadanie przyszłości.
Bowiem na rękach bruneta siedziała sobie trzyletnia dziewczynka.
Juvia się domyślała, o co mogło chodzić.
— O kurwa — wyszeptała, na co mężczyzna zmarszczył pokornie brwi, paląc się ze wstydu niczym jak czarownica na stosie.

5 komentarzy:

  1. To jest normalnie niesamowite !!!! Wszedzie pisza o Nalu które kocham bardziej niż GrayxJuvia ale odpoczynek od tego tez sie przyda xD Grayy cos ty przeskroba ?! Jak miałeś czelność zranić Juvie ?! Mamy do pogadania kolego :D #.# Zabije Cie ! W takim mimencie >.< ?! No ale nic czekan na kolejny rozdział :D w mhedzy czasie zapraszam do mijej kolezanki rowniez na ft :D (nie ze ja rejlamuje czy coś xD ale to ona powiedziala mi ze masz.takie zajebiste opowiadanie )skrzydla-upadlych-wrozek. Rowniez fairy tail . Ale tak szczerze hak widze tw a jej to twoje zwycięzca :D przesyłamy wenki pa pa :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bosz ale błędów narobiłam O.O Prosze nie pacz na to mam GŁUPIĄ KLAWIATURE <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nie przejmuj się. :D Mi też się zdarzają (najlepsze są autokorekty <3.)
      Nawiązując do poprzedniego komentarza: NaLu, jako drugorzędnego pairingu będzie chyba najwięcej; mam masę gagów, "śmiesznych" sytuacji z tą parką (bo de facto lubię ją najdłużej i szkoda byłoby mi zaprzepaścić tyle świetnych pomysłów, bo jest masa NaLu w internecie ;-;), jednak wiadomo - Gruvia pierwsze skrzypce tutaj będzie grała. I przyznam szczerze, że mam masę pomysłów na prawie-wszystko, dlatego zabieram się do pisania. :D Oby wena mi się szybko nie wyczerpała, nie chcę tego bloga zostawiać - broń Boże. Przyznam, że dawno na nic się nie "napaliłam" (jak to mówi Natsu) jak na Gruvię. Bo przez pół roku nienawidziłam szczerze Graya, to jak ignorował Juvię. Po prostu... też znudziła mi się ta para, ale niedawno powróciła moja miłość do Szarego i Deszczu. <3 (Mój OTP jeśli chodzi o Fairy Tail powrócił. :D)
      Dobra, trochę się rozpisałam, ale tak już mam. D: Nie chcę nic zdradzać, wszystkiego powinnaś się dowiedzieć niedługo. :3
      Zajrzę, jeśli będę mieć czas. Technikum jest dla mnie bardzo demotywujące, przez co jak zabieram się do blogosfery, to zapominam o innych blogach. ;-;
      Tobie również życzę weny~! :D
      Dziękuję za miłe słowa. <3

      Usuń
  3. Jeden z najlepszych prologów jakie kiedykolwiek czytałam. Świetny, niebanalny początek i bardzo fajny styl pisania. Podoba mi się. Ucieszyłam się też czytając komentarze powyżej, że paringiem drugorzędnym będzie Nalu. Mimo, że bardzo lubię Gruvię, to jednak NatsuxLucy to zdecydowanie moje OTP. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam dużo weny :)
    Makta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa. <3 Chociaż jestem zdania, że mi dużo brakuje (przyznam, że jak czytam, to co napisałam, to zmieniłabym - dodałabym trochę opisów, pousuwała coś, ale jeśli zacznę tak robić, to wiecznie będę poprawiać jeden rozdział ;_;), to staram się pisać luźno - w końcu, z drugiej strony, to nie wyścig szczurów na jak najlepszy styl. Blogi to frajda, czyż nie? Uczymy się dzięki nim, to jest właśnie najlepsze - kształcenie się, przy okazji nauki. :D Przyjemne z pożytecznym.
      U mnie teraz przeważa właśnie Gruvia, na drugim miejscu jest NaLu, także rozumiem cię. :) Miło jest widzieć swój OTP w fanfiku ~
      Dziękuję za życzenia. Również pozdrawiam. :D

      Usuń